Menu

Witaj w moim świecie

Mała

dacia123
Tęsknię za niebem
którego nie mogę uchwycić
którego nie mogę dotknąć
do którego nie dorosłam.

 

Dziwnie

dacia123
Mi na świecie
dziwnie 
żyje się
czasem
to zupełnie
nie wiem nic
a czasem
myślę
wydaje mi się
że już
już blisko
jest prawda
przez wielkie P
albo to małe
wszystko mi jedno
byle jaśniej
zrobiło się 
w moim
w nie moim świecie
w moim
nie moim
domu
w domu
którego nie mam.
dacia123
Ma sens
to co było
co jest

 

Ma sens

 

Jaki?
Nie wiem
nie rozumiem
cieszy mnie to
że nie wiem
że jestem taka mała
a jednak
ma sens
moje
na tym świecie
bycie.

Mój dom

dacia123
Mój dom
jest tam
lecz tam
to nie miejsce
na ziemi
ani nawet w niebie
 
mój dom
to marzenie

Obudziłam się w nocy...

dacia123

Marzy mi się jednoosobowy teatr objazdowy dla dzieci.

Taki w rodzaju teatrzyku z podwójnego życia Weroniki, całkowicie autorski, artystyczny, oniryczny.

Wiem, wiem, wiem, dzieci lubią jak jest zabawnie i szybko itp.

Dorośli też, a jednak żadne piosenki nie zostają  w naszej pamięci tak jak te rzewne, zaśpiewane prosto, ale z serca.

Podobnie z teatrem.

Choć byłam na wielu spektaklach zapamiętałam tylko te, w których aktor dał mi kawałek siebie.

Wiem, że głosy na temat teatru Wierszalin są podzielone.

Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że właśnie po spektaklu Wierszalina zapragnęłam związać swoje życie z teatrem.

Pamiętam, że była niedziela, wieczór, ładnie się ubrałam i miałam iść do Kościoła, ale nie doszłam.

Spotkałam po drodze pana Jerzego (mam nadzieję, że nie pomyliłam imienia) męża mojej nauczycielki z tkaniny artystycznej.

Dużo o nim słyszałam, wiedziałam, że współpracuje z teatrem Wierszalin, który ma swoją siedzibę w Supraślu.

A więc (tak wiem, że od "a więc" się nie zaczyna, jest to świadomy zabieg artystyczny :) !) Pan Jerzy wiedząc, że jestem uczennicą Liceum Plastycznego, mieszkanką internatu etc i wnioskując  z tego, że zapewne interesuje się sztuką zaczepił mnie i zapytał czy nie chcę obejrzeć spektaklu.

Nie wiem na jakiej zasadzie zostałam zaproszona i nie wymagano ode mnie biletu.

Spektakle Wierszalina są dość drogie (jak na miejscowe teatry, a może uczniowskie portfele), a ja weszłam tak po prostu.

Wyobraźcie sobie, jak wielkie ten spektakl zrobił na mnie wrażenie, że po kilku latach planowania "kariery" plastyka postanowiłam, że tak czy siak chcę się związać z teatrem.

Dodam, że jak postanowiłam tak też zrobiłam i jeszcze w liceum podjęłam współpracę z akademią teatralną projektując i wykonując lalki i scenografie na potrzeby spektakli dyplomowych.

Wracając jednak do tematu, spektakl bardzo mnie poruszył.

Nie bez znaczenia był temat, zaczerpnięty ze "Sklepów cynamonowych" Schulca motyw "Traktatu o manekinach".

Materiał obrzydliwie trudny do wystawienia na scenie.

Obrzydliwei trudny, a przedstawiony w sposób mistrzowski.

Scenografie mojej ulubionej Julii Skuratowej wprowadziły widzów do miejsca tak dziwnego, że akcja mogła toczyć się absolutnie wszędzie i w każdym z możliwych do wyobrażenia czasów. 

Nie wiedziałam więc właściwie co i jak.

Schulcem zaczytywałam się naturalnie, wręcz zajadałam, chłonęłam, żyłam.

Wiedziałam więc jakie jest literackie tło przedstawionych wydarzeń, a jednak...

Sytuacja opowiedziana w spektaklu była ponadczosowa i uniwersalna.

Ten spektakl przepiękny pod względem formy opowiadał o tym, jak wypiera się z ludzi wszystko to co ludzkie.

Istotny był tu motyw strachu.

To był pierwszy i jedyny raz kiedy w teatrze rzeczywiście się bałam.

Nastrój, atmosfera, oniryzm...i gra tak bardzo "odśrodkowa", pełna szczerości a zarazem prostoty sprawiły, że weszłam całą sobą w ten świat, który był i nadal trwa.

To było bolesne, bo zdałam sobie sprawę, że ktoś mnie nabijał w butelkę.

A właściwie to nie jeden ktoś a wielu ktosiów...oj, smutne, ale smutek uświadomiony to cenna rzecz.

I wreszcie finał: gasną światła. Na sali panuje cisza jak makiem zasiał. Nikt nie ośmielił się poruszyć.

Nagle z nieba spadają zawieszone na drutach żarówki, a ktoś (nie wiadomo kto) mówi skądś ( nie wieadomo skąd) głosem wielkiego brata, że BOGA NIE MA.

Ja się popłakałam.

To nie było taki tam wruszenie, to był szczery autentyczny płacz, taki który zbiera się przez lata i czeka by wypłynąć łzami.

Więc to jest ostatni etap uczynienia z ludzi manekinów podatnych wszelkiej manipulacji władzy?

Tak

A mówią, że ten teatr nosi znamiona sekty.

Te same zarzuty stawiano Grotowskiemu jego Teatrowi Laboratorium.

Jeśli to jest sekta, ta ja chcę w niej być.

Jeśli to jest chore, to ja się zarażam na własną prośbę.

Jeśli to komuś przeszkadza, że się mówi o tym o czym się zwykle milczy to niech mu przeszkadza.

A ja... dziękuję, że zrobiło się jaśniej.

 

Polityka

dacia123
Kiedyś 
mądrość zwalczano wprost
światłem lampy w twarz
w środku nocy

 

Pytali kim jesteś
tak długo
aż zapomniałeś

 

Dzisiaj
nikt cię o nic nie pyta

 

Będą ci mówić kim jesteś
tak długo
aż w to uwierzysz

Kto szuka...

dacia123

Kto szuka znajdzie

igłę w stogu siana

światło w nocy

człowieka wśród wilków.

dacia123

Uciekam stąd

na drugi świata kraj

na drugą stronę rzeki

w odbicie światła

w lustrze za mną

w niedopowiedzenie

w nie dosłowność

w rozmycie

uciekam

z ptakami spłoszonymi

krzykiem miast

z rybami które pędzą

w ślepy zaułek

i rozbijają się 

o skały

bo wolą to

niż powolną śmierć

pijaną ropą.

Uciekam na łeb na szyję

wbrew krzykom

niby bliskich

dalekich ludzi

dalekich tak bardzo,

że nie jestem w stanie rozpoznać

jakim mówią językiem

jakie znają niebo

i dokąd idą

w samotności

pełnej cudzej obecności

mój niemy krzyk

odbija się od pustych ścian

i wraca cichym jękiem

i prosi o ucieczkę stąd

na drugi świata kraj.

Myślałam o wojnie

dacia123
myślałam o wojnie
co to znaczy
dlaczego
jak

 

nie znalazłam odpowiedzi w patosie
w obrazach pełnych krwi
w hałasie walki

 

wojna zaczyna się w sercu
we mnie i w tobie

 

nawet nie tam
gdzie zaczyna się nienawiść
tam
gdzie miłości jest trochę
za mało

 

Double_Life_of_Veronica1

 

 

 

 

 

 

Za zamkniętymi drzwiami

dacia123
za zamkniętymi drzwiami
świat wydaje się być
zbiorem lęków
drzewa jak strachy
szumią głośno
przeganiając
wielkie stada wron
one krzyczą jak dzieci
którym dzieje się krzywda
zakrywają niebo
skrzydłami czarnymi
jak noc
skulona czekam
aż odejdzie
ten świat
spod moich drzwi
nie wpuszczę go nigdy
do domu,
nie wpuszczę 
choć puka 
konarami drzew
krzykiem wron
przeczuciem nocy
nie wpuszczę...

 

gdy rano
słyszę zięby
obudzone i radosne,
a słońce delikatnie
głaszcze promieniami dzień
wyglądam przez dziurkę od klucza
czyżby ciemność wczorajsza
była snem tylko
nie wiem
ale drzwi otwieram na oścież
wpuszczam do domu 
zapach poranka
sennych ros
odgłosy życia
owady brzęczące
piosenkę o pięknie świata
 

Nieświadomość

dacia123
uderzyła burzą
po ciszy huragan
niszczący wszystko

 

trwała krótko
a sprzątanie po niej
całe życie

 

 

Zapatrzenie

dacia123
Zgasło światło
Kurtyna poszła w górę

 

Wpatrywali się w siebie
Tak jakby zobaczyli dinozaura albo yeti

 

Ludzie jak wszyscy inni
Dwie nogi, dwie ręce, uszy, nos

 

Udawali przed sobą
Że im wszystko jedno

 

Ale oczy nie potrafią kłamać

 

Przy blasku świec
Oszukiwali się bezczelnie
Że są inni niż są na prawdę

 

On mówił, że nic z tych rzeczy
Ona też przecież nie miała tego na myśli

 

Gdy kurtyna spadnie
Każdy rozejdzie się w swoją stronę
A oni
Zostaną na zawsze 
W tym czasie i miejscu
Pierwszego zapatrzenia

 

 

Do szkoły

dacia123
w cztery strony zima
spłoszone kuropatwy
znów przecięły mi drogę
i zając pomachał uchem
jak każdego poranka

 

tonąc w śniegu po pas
zadzieram wysoko głowę
by ujrzeć słońce
które ja pająk
przedziera się przez mgłę

 

szybki w okularach zaszły szronem
zimne czerwone policzki
witają się z ciepłem szkolnej sali 
wymięte zeszyty
radośnie zjadają mądrość
 

 

 

 

 

 

dacia123
Trzeciego dnia
Jezus był jakiś inny
niby ten sam
ale nie mogli go poznać
 

Czyżby wciąż cierpiał?

 

Przecież zwyciężył śmierć...

 

"Mam dziurawe serce"
powiedział Tomaszowi
po tym poznasz
miłość.
 

 

Lustro

dacia123

Odziana w skórę dusza

Zapłakała głośno

Gdy zobaczyła siebie

Lustro pękło w pół

Moje ciche kroki

Chcą ukryć ciężar ciała

Przykuta stopami do ziemi

Wygrażam pięścią niebu

Za wszystkie krzywdy doznane

Za przepłakane życie

Za samotność

W pełnym istot świecie

Przeklinam 

Złorzeczę i krzyczę

Potem składam dłonie

I pytam 

Czy wszystko w porządku

I znowu bawię się  w ciszę.

 

Starzec

dacia123

KgmktkqTURBXy83MzUxNDIzNTEyY2RiOTU3M2I5Y2VlMTAwNTkzNGYzMS5qcGVnkpUDAMzNzQfQzQRlkwXNAyDNAcI

 
Wierzy,
że to co widzi minie,
że to w co wierzy
nie zginie.

Cicho, cicho sza

dacia123

Muszę się schować 

wśród drżących z zimna liści

muszę uciec

od krzyku 

w te miejsca

gdzie krzyżują się drogi

od lasu do lasu

od pola do pola

ode mnie do mnie

skrytej

wśród drżących z zimna liści

tej, która uciekła

od krzyku

w te miejsca

gdzie krzyżują się drogi

od lasu do lasu

od pola do pola

ode mnie do mnie...

© Witaj w moim świecie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci